Wystarczy jedna źle zabezpieczona igła
Jako społeczeństwo uwielbiamy udawać, że niewygodne fakty nie istnieją. A jeszcze większy problem mamy z przyznaniem się do błędu. Tak niestety dzieje się w przypadku odpadów medycznych, które według obowiązujących przepisów należy segregować u źródła, bezpiecznie magazynować, a następnie przekazać specjalistycznej firmie do transportu i utylizacji. Cały proces wymaga ponadto prowadzenia ewidencji w systemie BDO, czyli Bazie Danych o Odpadach.
Wszystko określone, więc powinno przebiegać bez problemu, niestety tak się nie dzieje. Wyraźnie pokazują to wyniki badania zrealizowanego w marcu 2026 r. dla kampanii „Bezpieczny odpad” firm EMKA oraz Eneris, które objęło 200 przedstawicieli personelu medycznego oraz 144 osoby zajmujące się odbiorem odpadów medycznych.
Mamy tu niezły rozdźwięk. Jakkolwiek aż 95 proc. personelu medycznego uważa, że procedury postępowania z odpadami są przestrzegane prawidłowo, obraz z drugiej strony wygląda już nieco inaczej. 61,1 proc. pracowników odbierających odpady ze szpitali, przychodni i gabinetów miało w ostatnim roku do czynienia z uszkodzonym workiem lub pojemnikiem. 29,2 proc. wskazało na kontakt skóry z niebezpieczną zawartością, a 25,7 proc. – na zakłucie lub skaleczenie.

Małgorzata Rdest, wiceprezes EMKA S.A. mówi:
Raport pokazuje, że problem zaczyna się nie w przepisach, lecz w codziennej praktyce – tam, gdzie pośpiech, rutyna i niedomknięty pojemnik mogą oznaczać realne zagrożenie dla zdrowia i życia. Ale czy wszyscy są tego świadomi, skoro blisko jedna trzecia personelu medycznego nie uczestniczyła w żadnym szkoleniu dotyczącym zasad segregacji i zabezpieczania odpadów? A jest o czym mówić, ponieważ w Polsce co roku powstaje ok. 80 tys. ton odpadów medycznych i weterynaryjnych.
Dlatego działania kampanii mają szeroko docierać do środowiska medycznego i branży związanej z gospodarką odpadami, obejmując zarówno personel mający bezpośredni kontakt z odpadami, jak i osoby odpowiedzialne za organizację pracy w placówkach. Materiały edukacyjne będą dostępne i sukcesywnie uzupełniane na stronie www.bezpiecznyodpad.pl.
Odpady medyczne traktujmy jako niebezpieczne
Odpady takie powinny być dobrze zabezpieczone i dokładnie posegregowane wg zasady:

Nierealizowanie tego obowiązku lub jego realizowanie w sposób błędny podlega karom. Wioleta Hucał, adwokat z kancelarii Eco Legal, wyjaśnia:
Te wszystkie zasady są ściśle określone, za ich przestrzeganie odpowiada kierownik państwowej placówki medycznej. Ze względu na bezpieczeństwo epidemiologiczne, odpad zakaźny, który przecież nie podlega recyklingowi, musi zostać zutylizowany wg tzw. zasady bliskości, czyli w obrębie województwa, w którym powstał. Gospodarkę odpadami medycznymi w szpitalach kontroluje Najwyższa Izba Kontroli (NIK), a za nieprzestrzeganie przepisów obowiązują konkretne kary: finansowe – od 5 tys. aż do 1 mln złotych oraz pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat.
Nie zapominajmy, że zabezpieczenie odpadów medycznych dotyczy też każdego z nas. Te wytworzone w domu (np. zużyte igły, strzykawki, paski do glukometru czy opatrunki) są traktowane jako komunalne, ale powinniśmy je traktować jako niebezpieczne. A nie znam nikogo i wliczam w to również samą siebie, kto choć raz zawiózł je do tzw. PSZOK-a, czyli najbliższego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych.
Utylizacja odpadów to tworzenie zasobów
Większość z nas ma błędne przekonanie o tym, że wszystkie „śmieci” są niszczone, koniec i kropka. To błąd, ponieważ istnieją w Polsce firmy, które zajmują się unieszkodliwianiem odpadów medycznych i weterynaryjnych, aby pozyskać z nich zasoby. Dlaczego to tak istotne?
Dr inż. Barbara Kozłowska z Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej tłumaczy:
Na Ziemi żyje dziś ponad 8 miliardów ludzi, a liczba ta będzie rosła. Żeby zaspokoić popyt wszystkich na surowce, na dobrą sprawę do 2050 r. powinniśmy sklonować naszą planetę. Dlatego tak ważne jest tworzenie nowych zasobów, czemu sprzyja gospodarka o obiegu zamkniętym (GOZ). W naturze wszystkie resztki są zagospodarowane, tak powinno być również w świecie ludzi. Każdy odpad powinien być zasobem, nie problemem. I tak naprawdę, Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta (RPO), zasada, zgodnie z którą przedsiębiorcy ponoszą pełną odpowiedzialność finansową i organizacyjną za cały cykl życia tych produktów, w tym zbiórkę i recykling odpadów, powinna dotyczyć każdej branży.
Tak właśnie funkcjonują spółki EMKA (właściciel ITPO w Kędzierzynie-Koźlu i Redzikowie) oraz Eneris Proeco (ITPO w Bydgoszczy), które z odpadów pozyskują energię. To jedno z najczystszych i najbezpieczniejszych dla środowiska rozwiązań, podlegające bardziej rygorystycznym normom niż domy jednorodzinne, standardowe elektrociepłownie czy średniej wielkości kotłownie miejskie.
A wszystko oparte na polskiej myśli technologicznej, technologii opracowanej przez prof. Janusza Bujaka, którą na rynek wprowadziła firma Promont. To właśnie ta spółka jest generalnym wykonawcą już 14 takich obiektów w Polsce.
Dr inż. Sebastian Majkowski z Przedsiębiorstwa Projektowo – Montażowego PROMONT mówi:
Instalacja wyposażona jest w nowoczesny, niezależny od operatora system pomiaru emisji, dzięki któremu mamy pewność, że spełniane są normy. Nie ma żadnych zagrożeń dla środowiska. Dane są zapisywane i nie ma możliwości ich zmiany, a wyniki pomiarów są na bieżąco przekazywane do odpowiednich Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska (WIOŚ). Powstała w wyniku całego procesu utylizacji odpadów energia cieplna, może być przekazywana do magazynów energii, a następnie do instalacji odbiorczych mieszkańców prywatnych i firm. Można też podłączyć instalację fotowoltaiczną, która będzie współpracować z tym systemem.
Przemysław Wojciechowski, Prezes zarządu Eneris Proeco dodaje:
Z odpadów utylizowanych w naszym zakładzie w Bydgoszczy odzyskuje się np. regranulat, z którego produkowane są czerwone worki na niebezpieczne, zakaźne odpady medyczne. Dzięki temu wyposażamy pod tym względem kilkanaście szpitali województwa kujawsko-pomorskiego.
Nowoczesna spalarnia w Redzikowie ma moc
Tak spalarnia, bo tym dokładnie jest serce instalacji – komorą, gdzie pod wpływem niewyobrażalnie wysokiej temperatury spalane są odpady medyczne. I nie ma co zaklinać rzeczywistości, to tylko nazwa, która pochodzi przecież od realnego, dziejącego się tam procesu, który gwarantuje neutralizację wirusów, bakterii oraz substancji niebezpiecznych.
Ale od początku. Cały proces rozpoczyna się w chłodni, skąd odpady, szczególnie zakaźne, umieszczone w dużych pojemnikach, przewożone są do specjalnej windy, będącej częścią układu załadunku.

Obok windy znajduje się pulpit operatorski wraz z panelem wizualizacyjnym, bo choć proces działa w sposób automatyczny, za pomocą pulpitu można także sterować załadunkiem ręcznie. Winda dostarcza odpady do pieca obrotowego, w którym temperatura wynosi 1100°C.

Piec pracuje 24 godziny na dobę przez cały rok, spopielając i gazując do 400 kg odpadów medycznych na godzinę.

Gazy przekazywane są do komory dopalania, a następnie trafiają do kotłów odzyskania energii. To tam ciepło wytworzone w procesie spalania jest zamieniane w prąd oraz energię cieplną.

Dalej mamy układ oczyszczania spalin, w którym odbywają się procesy powodujące nieszkodliwość tego, co wydostaje się przez komin do atmosfery (dostosowanie temperatury – quench, nawilżenie spalin – dodanie sorbentu).

A co z tzw. żużlem, czyli stałym elementem procesu spalania? Damian Gil, Kierownik Instalacji w Redzikowie tłumaczy:
To oczywiste, że podczas spalania powstaje końcowy produkt uboczny. Dzięki nowoczesnym systemom odżużlania możemy pochwalić się wytwarzaniem jedynie 7-8 proc. żużlu. Potem trafia on do firmy, specjalizującej się w dalszej jego utylizacji. Natomiast nasze żużle, w przeciwieństwie do pozostałości po odpadach komunalnych są dużo „czystsze”, że względu m.in. na reżim temperaturowy spalania.
Dzięki tej innowacyjnej i zaawansowanej technologii możliwa jest utylizacja niebezpiecznych dla ludzi i środowiska odpadów, przy jednoczesnym pozyskiwaniu energii. To pewnie dlatego podczas zwiedzania zakładu oraz rozmów z przedstawicielami firmy wielokrotnie usłyszałam zdanie, które zapadło mi w pamięć: Odpad to jest to, co jedzie do nas z placówki medycznej. Gdy przekracza bramy zakładu, jest już potrzebnym surowcem energetycznym. I ja w to wierzę.
Cytowane wypowiedzi ekspertów zostały wygłoszone podczas spotkania prasowego w dniu 08.05.2026, związanego z rozpoczęciem kampanii „Bezpieczny odpad”, zainicjowanej przez EMKA S.A. Publikacja nie ma charakteru promocyjnego.

