Skala anafilaksji jest coraz większa
Wstrząs anafilaktyczny jest zawsze sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia. Jego objawy, czyli m.in. duszność, objawy skórne (np. wysypki), obrzęk gardła, języka, spadek ciśnienia, utrata przytomności – wymagają natychmiastowej reakcji. Jeśli nie zostanie on zatrzymany, osoba, która go doświadcza, ma kilka, może kilkanaście minut życia.
W Polsce wstrząs anafilaktyczny może dotyczyć 130 tysięcy osób, wśród których dochodzi do około 100 zgonów rocznie i niestety trend ten jest wzrostowy. Aktualnie głównym czynnikiem powodującym tę silną reakcję alergiczną u 13 proc. populacji Europy są… orzechy drzewne. Stanowią około 23 proc. wszystkich ciężkich reakcji pokarmowych i nawet śladowe ilości mogą wywołać groźną reakcję anafilaktyczną.
Prof. dr hab. n. med. Karina Jahnz-Różyk, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii WIM-PIB, Konsultant Krajowa w dziedzinie Alergologii mówi:
Najczęstszą przyczyną anafilaksji u dzieci jest nerkowiec, a u dorosłych migdały. I te osoby, które znają swoją chorobę, są zdiagnozowane, mają przepisaną adrenalinę i wiedzą, jak jej używać, uratują swoje życie. Mamy na szczęście aktualnie już dwa refundowane leki we wstrzykiwaczu (penie) – do tej pory był EpiPen, a teraz dodatkowo jest Jext firmy ALK, które zastąpiły trudniejsze w stosowaniu ampułkowstrzykiwacze.

Ekspertka podkreśla, że pomimo zadowalającej dostępności tych leków w aptekach, adrenalina wciąż nie jest dostępna wszędzie, gdzie powinna. Nie ma ogólnopolskich standardów postępowania, brak również edukacji personelu medycznego, ale tak naprawdę społeczeństwa, bo z sytuacją wstrząsu anafilaktycznego może zetknąć się każdy. I to są największe luki w systemie ochrony zdrowia, które muszą zostać zaopiekowane.
Brak edukacji i lęk uniemożliwiają realną pomoc
Na problem braku edukacji oraz dostępności leku zwraca również uwagę prof. dr hab. n. med. Marek Jutel, kierownik Katedry i Zakładu Alergologii Klinicznej i Immunologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który tłumaczy:
Trzeba oddziaływać na społeczeństwo, tak abyśmy będąc postronnymi świadkami, nie bali się wstrząsu, a raczej mieli do niego podejście pragmatyczne. Jeżeli będziemy wyedukowani i będziemy mieć ogólnie dostępne narzędzie do pomocy, pacjent będzie bezpieczny. I ani on, ani my nie będziemy odczuwać lęku przy kolejnym incydencie.
Przykładem jakie to istotne, jest przypadek 15-letniego Konstantego, który dostał wstrząsu anafilaktycznego, będąc z kolegą w centrum handlowym. Gdyby nie błyskawiczna reakcja kolegi, który znalazł aptekę z dostępną adrenaliną, historia chłopca mogłaby skończyć się tragicznie. Żadna bowiem z mnóstwa osób, które były wtedy w tym miejscu, widząc biegnącego i krzyczącego o pomoc nastolatka, nie zareagowała.
W kwestii dostępności Profesor Jutel wskazuje, że adrenalina powinna znajdować się, podobnie jak w przypadku AED, w miejscach publicznych, we wszystkich szkołach, przedszkolach, kinach, generalnie wszędzie tam, gdzie są większe skupiska ludzi.

W praktyce szkolnej konieczność podania adrenaliny może przecież pojawić się nagle i bez ostrzeżenia, np. podczas lekcji, przerwy, zajęć sportowych albo wycieczki. Dlatego w środowisku szkolnym decyzja o użyciu autowstrzykiwacza nie jest teoretycznym dylematem, lecz realną sytuacją, z którą nauczyciel lub opiekun może zetknąć się każdego dnia. Profesor zapewnia:
Pracujemy nad standardami, właściwymi ścieżkami postępowania w praktyce systemu przedszpitalnego, aby wesprzeć pacjenta przed tym, zanim znajdzie się na SOR-ze. Musimy mieć tzw. SOP-y, czyli Standard Operating Procedures jak należy postępować, w jakich sytuacjach można podać, kiedy nie należy podawać adrenaliny. Sposób leczenia pacjenta na SOR również należy opracować dla wszystkich taki sam. To powinno być bardzo wyraźnie wystandaryzowane w całym kraju.
Właściwa diagnoza to mniej zgonów z powodu wstrząsu
Eksperci podkreślają, że właściwe zdiagnozowanie osoby, która miała swój pierwszy w życiu przypadek wstrząsu, jest kluczowe. Umożliwia dostęp tej osoby do adrenaliny, co daje pewność, że kolejne anafilaksje nie zakończą się zgonem.
Diagnostyka opiera się o objawy kliniczne i wywiad z pacjentem, które nie zawsze będą prowadzić do poznania przyczyny reakcji alergicznej. Bywają przypadki, gdzie reakcja może być sumą kilku elementów, jak np. infekcji, leków, pokarmu i wysiłku. Albo lekarz ma do czynienia z anafilaksją idiopatyczną, gdzie przyczyna nie jest znana. Są natomiast metody, aby ustalić, czy pacjent rzeczywiście przebył tę reakcję.
Prof. dr hab. n. med. Radosław Gawlik, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologii Klinicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, wyjaśnia:
Reakcję anafilaktyczną potwierdzić możemy oceniając poziom enzymu tryptazy, markera uwalnianego przez komórki tuczne podczas anafilaksji. Najlepiej, aby oznaczyć go w ciągu 3 godzin od wstrząsu. Inaczej kolejne zgony, których przyczyna pozostaje nieznana, będą kwalifikowane jako niewydolność krążeniowo-oddechowa i nigdy nie pojawi się diagnoza anafilaksji. Są natomiast badania przeprowadzone przez patomorfologów po śmierci pacjentów, z których wynika, że w 60 przypadkach nagłych zgonów te stężenia tryptazy były wysokie.
Pacjent zdiagnozowany pod kątem anafilaksji może potem zgłosić się do alergologa i z zastosowaniem testów skórnych oraz badań krwi ustalić, co jest u niego przyczyną reakcji, a następnie ten element starać się wykluczyć z życia.

Zagrożenia w przypadku anafilaksji w populacji dziecięcej
Dwie trzecie dzieci ma alergię na różne pokarmy, młodsze dzieci to przede wszystkim alergia na białko mleka krowiego, a starsze orzechy, około 20 proc. jest uczulonych na jad owadów.
U małych dzieci wstrząs anafilaktyczny może nie zostać od razu rozpoznany, bo np. u części populacji – 20 proc. pacjentów pediatrycznych występuje on bez zmian na skórze i na błonach śluzowych. Jest to bardzo trudna sytuacja, bo maluch nie powie, że jest mu np. duszno.
W kontekście młodzieży szkolnej pojawiają się dwa problemy. Pierwszym z nich jest stygmatyzacja dzieci, które są narażone na wstrząs. Osoby te są odrzucane przez grupę rówieśniczą, nie uczestniczą we wspólnych wyjściach po szkole, nie są zapraszane na spotkania. Wiąże się to z brakiem edukacji na temat anafilaksji, ale także z lękiem przed byciem świadkiem takiego zdarzenia u kolegi czy koleżanki.
Kolejna sprawa to właśnie brak dostępnej adrenaliny w szkole i innych dużych skupiskach dzieci. Jest to lek na receptę, ale recepty nie można wypisać na szkołę, a na konkretną osobę. A jeśli już jest – jest niedostępna na co dzień, trzymana „pod kluczem” lub niestosowana przez personel placówki ze strachu.
Mówi o tym dr hab. n. med. Katarzyna Plata-Nazar, adiunkt w Klinice Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego:
Miałam okazję wielokrotnie przeglądać torbę pierwszej pomocy, gdy moje dzieci jeździły na wycieczki czy obozy harcerskie. Naprawdę nigdy nie znalazłam tam adrenaliny. A jak już jest, to nie ma pielęgniarki, a nauczyciele i opiekunowie boją się jej użyć. Panuje wśród nich fałszywe przekonanie, że użycie leku wyłącznie na receptę jest działaniem nielegalnym, wkroczeniem w kompetencje medyczne, które może narazić pomagającego na konsekwencje prawne. A jest odwrotnie – karane jest nieudzielenie pomocy. To musi być rozwiązane systemowo.
Środowiska medyczne i prawnicze od lat postulują zmiany systemowe mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa osób zagrożonych anafilaksją. Nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym z 2025 r. rozszerzyła definicję pierwszej pomocy, jednoznacznie dopuszczając podanie adrenaliny z autowstrzykiwacza przez świadków zdarzenia, w tym pracowników placówek edukacyjnych.
W związku z powyższym aktualne postulaty koncentrują się przede wszystkim na zapewnieniu szerokiej dostępności autowstrzykiwaczy w szkołach i przestrzeni publicznej, niezależnie od tego, czy poszkodowany posiada własne urządzenie i dokumentację alergologiczną, czy też nie.
Nowość w świecie preparatów z adrenaliną
W tej chwili na rynku mamy dostępną adrenalinę w postaci autowstrzykiwaczy, które są automatyczne, bardzo łatwe w obsłudze i niewielkie, zmieszczą się w każdym plecaku czy torebce. Możemy je zabrać na wycieczkę do parku, do lasu, na wspólne spotkanie. Ale nadchodzi rewolucja.
Dr n. med. Anna Kosowska, specjalista Pediatrii i Alergologii z Kliniki Alergologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wyjaśnia:
Miejmy nadzieję, że jeszcze tym roku w Polsce pojawi się pierwszy preparat z adrenaliną w innowacyjnej formie podania – aerozolu donosowym. To są automatyczne urządzenia, z dawką dostosowaną dla pacjentów pediatrycznych do 30 kg i pacjentów starszych, nastolatków i pacjentów dorosłych powyżej 30 kg masy ciała. Podajemy jednorazowo całą dawkę do nosa, która jest natychmiast wchłaniana przez błonę śluzową i rozprowadzana po organizmie.
Trzymamy kciuki, aby produkt pojawił się jak najszybciej!
Cytowane wypowiedzi ekspertów zostały wygłoszone podczas spotkania prasowego „Ogólnopolski program dostępu do adrenaliny w szkołach” w dniu 15.04.2026 r. Było ono poświęcone m.in. przedstawieniu skali zagrożenia, jakie stanowi wstrząs anafilaktyczny, zidentyfikowaniu luk w systemie opieki zdrowotnej oraz zaprezentowanie nowoczesnych rozwiązań systemowych, które mogą realnie zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów.

