Nowe badanie opublikowane w „Journal of Environmental Management” pokazuje, że choroby przenoszone przez kleszcze pozostają istotnym problemem zdrowotnym w regionach umiarkowanych, w tym w Europie. Autorzy przeanalizowali globalne rozmieszczenie najważniejszych chorobotwórczych gatunków kleszczy i wskazali, że zmiany klimatyczne mogą w kolejnych latach wpływać na obszary sprzyjające ich występowaniu. W praktyce dla pacjenta ważniejszy jest jednak inny wniosek – ryzyko chorób odkleszczowych nie jest marginalnym tematem sezonowym, tylko realnym problemem zdrowotnym, który dotyczy także zwykłych aktywności poza domem.
Pierwsze objawy boreliozy łatwo przeoczyć
Wokół boreliozy narosło sporo lęku, ale równie groźna bywa jej odwrotna strona – zbyt szybkie uspokojenie się po ukłuciu. Kleszcz został usunięty, skóra wygląda zwyczajnie, więc temat znika. Tymczasem najbardziej charakterystyczny objaw zakażenia, czyli rumień wędrujący, najczęściej pojawia się po około 7–10 dniach, choć może rozwinąć się wcześniej lub dopiero po kilku tygodniach. Może mieć postać powiększającej się czerwonej lub sinoczerwonej plamy, ale nie zawsze wygląda podręcznikowo i nie u każdego występuje. Do tego mogą dołączyć objawy, które łatwo przypisać przemęczeniu albo infekcji: gorączka, ból głowy, rozbicie, bóle mięśni, sztywność karku.
To właśnie dlatego w sezonie kleszczowym warto pamiętać nie tylko o szybkim usunięciu pasożyta, lecz także o obserwacji miejsca wkłucia i własnego samopoczucia przez kolejne tygodnie. Rozsiana borelioza może zajmować stawy, układ nerwowy i serce, a jej późniejsze objawy bywają znacznie mniej jednoznaczne niż pierwsza zmiana skórna.
Szybkie usunięcie kleszcza jest ważne, ale nie kończy sprawy
Jeżeli kleszcz jest już wkłuty w skórę, należy usunąć go jak najszybciej. Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca uwagę, że im dłużej pasożyt ma kontakt z krwią człowieka, tym większe jest ryzyko zakażenia bakterią wywołującą boreliozę, a wyraźny wzrost ryzyka obserwuje się po około 36 godzinach od wkłucia. Do usuwania najlepiej użyć pęsety lub specjalnego przyrządu, chwycić kleszcza możliwie blisko skóry i wyciągnąć zdecydowanym ruchem. Nie należy smarować go tłuszczem, alkoholem ani innymi substancjami.
Kleszcza nie warto „obserwować” w skórze ani czekać, aż ktoś zrobi to za nas, bo czas działa na niekorzyść. Jednocześnie po prawidłowym usunięciu nie ma powodu do paniki. Trzeba po prostu zapamiętać datę ukłucia, obserwować skórę i zwracać uwagę na niepokojące objawy. Pojawienie się rumienia wędrującego lub objawów grypopodobnych po kontakcie z kleszczem wymaga konsultacji lekarskiej.
Borelioza jest najbardziej znana, ale kleszcze mogą przenosić więcej chorób
W rozmowach o kleszczach najczęściej pojawia się borelioza, a zaraz po niej kleszczowe zapalenie mózgu. To zrozumiałe, bo właśnie te dwie choroby są w Polsce najbardziej obecne w komunikatach zdrowotnych i najlepiej rozpoznawane przez pacjentów. Nie są jednak jedynymi zakażeniami, które mogą mieć związek z ukłuciem kleszcza. Wśród chorób odkleszczowych wymienia się również ludzką anaplazmozę granulocytarną, babeszjozę, tularemię oraz riketsjozy z grupy gorączek plamistych. Występują rzadziej, ale z medycznego punktu widzenia nie są obojętne, zwłaszcza gdy po ukłuciu pojawiają się nietypowe lub nasilające się objawy.

Ludzka anaplazmoza granulocytarna może przypominać ostrą infekcję: pojawia się gorączka, dreszcze, silne osłabienie, bóle mięśni i głowy. Najwięcej zachorowań przypada na okres od maja do lipca, a zakażenie przenoszą przede wszystkim nimfy kleszczy.
Babeszjoza jest u ludzi rozpoznawana znacznie rzadziej, ale cięższy przebieg może dotyczyć zwłaszcza osób z obniżoną odpornością, bez śledziony albo z poważnymi chorobami współistniejącymi. Zakażenie wywołują pierwotniaki z rodzaju Babesia, a choroba może prowadzić między innymi do gorączki, osłabienia i niedokrwistości. Babeszjoza może występować razem z innymi chorobami odkleszczowymi jako zakażenie mieszane.
Osobnego wspomnienia nadal wymaga kleszczowe zapalenie mózgu, ponieważ w przeciwieństwie do boreliozy istnieje przeciwko niemu szczepienie. Choroba jest wywoływana przez wirusa. U części zakażonych po pierwszej, grypopodobnej fazie dochodzi do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego, co może prowadzić do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu albo rdzenia kręgowego. Profilaktyka chorób odkleszczowych obejmuje ograniczanie ryzyka ukłucia, szybkie usunięcie kleszcza i obserwację organizmu po ekspozycji. W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu dochodzi do tego jeszcze szczepienie, które pozostaje najskuteczniejszą formą ochrony przed tą chorobą i jej ciężkimi powikłaniami.
Badanie pokazuje, że skala problemu może się zmieniać
Analiza opublikowana w 2025 roku nie jest prostą prognozą liczby zachorowań w Polsce w najbliższym sezonie. Pokazuje jednak, że warunki sprzyjające występowaniu wybranych gatunków kleszczy mogą przesuwać się wraz ze zmianami temperatury i opadów. Dla zdrowia publicznego ma to znaczenie, bo choroby odkleszczowe wymagają nie tylko sezonowych apeli, lecz także długofalowej edukacji, lepszej czujności diagnostycznej i regularnego przypominania o profilaktyce.
Z perspektywy osoby, która w maju po prostu częściej wychodzi z domu, najważniejszy wniosek jest prostszy. Kleszcz nie jest egzotycznym problemem związanym z dalekimi lasami, tylko realnym elementem sezonu spacerów, działek i ogrodów. Nie warto z tego powodu rezygnować z aktywności na zewnątrz. Warto natomiast po powrocie poświęcić chwilę na sprawdzenie skóry, a po ukłuciu nie bagatelizować tego, co wydarzy się w kolejnych dniach.
