Kawa i serce: przyjaciel czy wróg? Najnowsze fakty od amerykańskich kardiologów

Kofeina to bez wątpienia najpopularniejsza używka na świecie. Dla wielu z nas poranna filiżanka kawy to rytuał, bez którego trudno wyobrazić sobie rozpoczęcie dnia. Jednak przez lata wokół wpływu kofeiny na serce narosło mnóstwo mitów. Czy podnosi ciśnienie? Czy powoduje kołatanie serca? A może chroni przed zawałem? Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) opublikowało właśnie kompleksowy raport, który podsumowuje dekady badań i daje jasną odpowiedź.
Fot. Freepik

Fot. Freepik

Każdy z nas inaczej reaguje na małą czarną

Zanim przejdziemy do konkretnych chorób, warto zrozumieć, jak kofeina działa w naszym organizmie. Po wypiciu kawy, kofeina jest wchłaniana błyskawicznie – jej najwyższe stężenie we krwi pojawia się już po około godzinie. Co ciekawe, to, jak szybko ją metabolizujemy, zależy w dużej mierze od naszych genów, które dziedziczymy po rodzicach.

Niektórzy z nas mają warianty genetyczne, które powodują “oczyszczanie” organizmu z kofeiny bardzo powoli. To właśnie te osoby mogą odczuwać niepokój lub mieć problemy z zasypianiem nawet po jednej filiżance wypitej po południu.

Z kolei “szybcy metabolizatorzy” mogą pić kawę niemal litrami i nie odczuwać żadnych negatywnych skutków. To wyjaśnia, dlaczego zalecenia dotyczące kawy nigdy nie będą identyczne dla każdego.

Nadciśnienie i cholesterol: czy mamy się czego bać?

Jeden z najstarszych mitów głosi, że kawa drastycznie podnosi ciśnienie. Prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Faktycznie, tuż po wypiciu kofeiny nasze ciśnienie może przejściowo wzrosnąć. Jednak u osób, które piją kawę regularnie, organizm przyzwyczaja się do tego efektu.

Badania pokazują, że u stałych kawoszy ryzyko rozwoju nadciśnienia wcale nie jest większe, a przy spożyciu powyżej 3 filiżanek dziennie może być wręcz nieco niższe. Te oraz inne wyniki analiz zostały przez badaczy opublikowane w Circulation, oficjalnym czasopiśmie naukowym, wydawanym przez AHA.

Jeśli chodzi o cholesterol, kluczowe okazuje się nie to, że ją w ogóle pijemy, ale jak ją parzymy. W ziarnach kawy znajduje się substancja zwana kafestolem, która może podnosić poziom “złego” cholesterolu LDL. Dobra wiadomość jest taka, że kafestol zostaje niemal w całości na papierowym filtrze.

Czytaj też: Adenozyna i paradoks kawy w leczeniu depresji lekoopornej

Jeśli więc chcemy jeszcze bardziej zadbać o serce, nie rezygnując z kawy, wybierajmy tę z ekspresu przelewowego lub parzoną przez filtr. Kawa z praski francuskiej (czyli parzona z użyciem zaparzacza tłokowego, tzw. French press) lub kawa “po turecku” (gotowana) zawiera znacznie więcej tej substancji.

Kofeina a cukrzyca – zaskakujący sojusznik

To jedno z najbardziej optymistycznych odkryć: regularne picie kawy wiąże się ze znacznie niższym ryzykiem wystąpienia cukrzycy typu 2. Co ciekawe, efekt ten dotyczy zarówno kawy tradycyjnej, jak i bezkofeinowej.

Sugeruje to, że za ochronę nie odpowiada sama kofeina, ale inne zawarte w ziarnach związki, takie jak przeciwutleniacze czy magnez, które poprawiają wrażliwość organizmu na insulinę. Osoby pijące od 3 do 5 filiżanek dziennie mogą obniżyć ryzyko cukrzycy nawet o 20-30 proc.

Fot. Freepik

Serce pod lupą: arytmie i zawały

Wiele osób unika kawy z obawy przed kołataniem serca. Raport AHA uspokaja: umiarkowane spożycie kawy nie zwiększa ryzyka groźnych zaburzeń rytmu serca, takich jak migotanie przedsionków. W rzeczywistości u regularnych kawoszy ryzyko to może być nawet mniejsze.

Jedynym drobnym “minusem” zauważonym w badaniach jest to, że kofeina może nieznacznie zwiększać liczbę tzw. dodatkowych skurczów komorowych – to te momenty, gdy czujemy, że serce na chwilę przyspiesza. Dla większości zdrowych osób jest to jednak efekt całkowicie niegroźny.

Co z poważniejszymi chorobami? Tutaj nauka ma same dobre wieści:

  • choroba wieńcowa i zawał: picie 2-3 filiżanek dziennie wiąże się z niższym ryzykiem problemów z naczyniami krwionośnymi,
  • udar mózgu: dane są dość spójne – umiarkowane ilości kawy (3-4 filiżanki) wiążą się z mniejszym ryzykiem udaru,
  • niewydolność serca: najnowsze analizy wskazują, że kawa może chronić serce przed osłabieniem, a optymalna ilość to około 4 filiżanki dziennie.

Choć kawa i herbata są dla serca łaskawe, naukowcy stawiają wyraźną granicę przy napojach energetycznych. Zawierają one często syntetyczną kofeinę w bardzo wysokich dawkach oraz inne dodatki, jak tauryna, które mogą gwałtownie podnosić ciśnienie i sprzyjać groźnym arytmiom, nawet u młodych i zdrowych ludzi. Wysokie dawki kofeiny z “energetyków” lub suplementów w tabletkach mogą być po prostu niebezpieczne.

Ile kawy to “umiarkowanie”?

Dla większości zdrowych dorosłych bezpieczna dawka to około 400 mg kofeiny dziennie. W praktyce oznacza to od 3 do 5 filiżanek standardowej kawy parzonej (po ok. 240 ml). Pamiętajmy jednak o dwóch ważnych zasadach:

  1. Dodatki mają znaczenie: kawa sama w sobie jest niskokaloryczna i zdrowa, ale duże ilości cukru, tłustej śmietanki czy smakowych syropów mogą zniweczyć jej prozdrowotne działanie, prowadząc do przybierania na wadze.
  2. Organizm daje nam znać: jeśli po kawie czujemy drżenie rąk, niepokój lub mamy problemy ze snem, oznacza to, że nasza indywidualna dawka tolerancji jest mniejsza.

Jeśli jesteśmy miłośnikami kawy, możemy odetchnąć z ulgą. Codzienna filiżanka to nie tylko przyjemność, ale i mały prezent dla układu krążenia. O ile nie przesadzamy z ilością i unikamy nadmiaru cukru, kofeina może być elementem zdrowego stylu życia.

Pamiętajmy jednak, że kawa to tylko jeden mały element układanki zdrowotnej i ważne, aby postrzegać ją w kontekście ogólnego, zdrowego dla serca stylu życia, który obejmuje również zbilansowaną dietę, regularne ćwiczenia, odpowiednią ilość snu i rezygnację ze stosowania wyrobów tytoniowych.

Alicja Jabłońska-KrzywyA
Napisane przez

Alicja Jabłońska-Krzywy

Redaktor Naczelna Focus o Zdrowiu. Medical content creator, ekspertka w obszarze dziennikarstwa wyjaśniającego, digital content marketingu oraz komunikacji. Od wielu lat z pasją tworzy treści, prezentujące odbiorcom trudne zagadnienia zdrowotne w empatyczny sposób. Publikowała na portalu zdrowie.natemat.pl, przez wiele lat związana z branżą farmaceutyczną.