Amerykańscy eksperci odwrócili piramidę zdrowia. Jakie mogą być tego konsekwencje?

Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) oraz Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) przedstawiły nowe Wytyczne Żywieniowe dla Amerykanów na lata 2025–2030. Zastępują one poprzednie wytyczne 2020–2025 i co tu dużo mówić, są „postawione na głowie”. Czy słusznie? O tym dla FocusOZdrowiu.pl mówi dietetyczka kliniczna Klaudia Wiśniewska.
Fot. Freepik

Fot. Freepik

To kolejny raz, kiedy administracja Trumpa, a ściślej sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy jr. skupia się na żywności i zdrowiu, odstępując od standardowych procesów naukowych, znanych już z innych obszarów, jak np. szczepionki. Wytyczne dostępne są m.in. na stronie Journal of American Medical Association (JAMA Network).

Zasady „Eat Real Food” 2025–2030

Nowa amerykańska piramida zdrowia to odwrócony trójkąt promujący białko (mięso, ryby, jaja), zdrowe tłuszcze (oliwa, awokado) i pełnotłusty nabiał jako fundament diety, umieszczając je na szczycie, a produkty zbożowe i węglowodany na dole, co stanowi odejście od tradycyjnych zaleceń.

Czytaj też: Fast foody uszkadzają mózg. Nowe badanie nie zostawia żadnych wątpliwości

Wytyczne kładą ponadto nacisk na żywność nieprzetworzoną, ograniczanie cukru i rafinowanych węglowodanów, promując wodę i niesłodzone napoje jako główne źródło nawodnienia. Zmiany te w teorii mają na celu walkę z otyłością i chorobami metabolicznymi, ale budzą dyskusje w środowisku dietetycznym.

Fot. Dietary Guidelines For Americans / US Department of Agriculture (USDA)

Część dietetyków uważa, że nowe wytyczne przypominają rekomendacje sprzed dekad i są mylące, zwłaszcza w kontekście utrzymania limitów tłuszczów nasyconych. Czy nowe zalecenia są racjonalne i czy to „dobra zmiana”? O tym, specjalnie dla FocusOZdrowiu.pl mówi Klaudia Wiśniewska dietetyczka kliniczna, doktorantka w Zakładzie Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM, właścicielka Centrum Terapii Dietetycznej SPOT.

Alicja Jabłońska-Krzywy, FocusOZdrowiu.pl: Jak Pani sądzi jako ekspert, co ta zmiana ma na celu?

Nowe wytyczne mają przede wszystkim przenieść akcent z wyraźnej dominacji węglowodanów zbożowych na dietę opartą na „prawdziwym jedzeniu”, czyli produktach minimalnie przetworzonych, bogatych w białko, zdrowe tłuszcze, warzywa i owoce. To kolejna próba reakcji na narastające problemy zdrowia publicznego, takie jak otyłość, cukrzyca typu 2 i choroby sercowo-naczyniowe, które są silnie związane ze współczesnym wzorcem diety typu zachodniego, czyli diety wysoko przetworzonej. 

W praktyce zmiana ma na celu podkreślenie roli białka i jego regularnej obecności w posiłkach, ograniczenie ultraprzetworzonej żywności oraz produktów bogatych w cukry proste dodane co nie jest łatwe, bo aktualnie żywność wysokoprzetworzona stanowi praktycznie podstawę diety amerykanów. 

W moim odczuciu już samo jej ograniczenie przez mieszkańców USA byłoby korzystne dla ich zdrowia. Biorąc jednak pod uwagę wysokie ceny żywności niskoprzetworzonej w Stanach Zjednoczonych obawiam się, że może okazać się to bardzo trudną praktyką, mało realną do wdrożenia… 

Czy „odwrócenie” kolejności niektórych kategorii produktów jest słuszne? I jeśli tak, których?

Z punktu widzenia edukacji żywieniowej odwrócenie piramidy jest śmiałym i dosyć kontrowersyjnym krokiem. U góry mamy warzywa, owoce, „dobre” tłuszcze jak awokado, ale na grafice wyraźnie widać również żółty ser, pełnotłuste przetwory mleczne czy czerwone mięso.

Są to produkty, będące źródłem nasyconych kwasów tłuszczowych, a w przypadku żółtego sera również soli, a przecież oba te czynniki uznawane są zwiększające ryzyko choćby chorób układu krążenia. Dodatkowo obecność żółtego sera zdecydowanie kłóci się z rekomendacją dotyczącą jak najczęstszego sięgania po produkty niskoprzetworzone – żółty ser jest przecież produktem wysokoprzetwoprzonym. 

Nieco kontrowersyjne jest zdecydowane przesunięcie produktów zbożowych na sam dół piramidy, co może być potencjalnie mylące bez wyraźnego komunikatu o różnicy między pełnoziarnistymi produktami korzystnymi dla naszego zdrowia, np. płatkami owsianymi, a rafinowanymi produktami zbożowymi (ciasteczka zbożowe czy płatki zbożowe wysokoprzetworzone). Tylko te pierwsze nadal mają udokumentowane korzyści zdrowotne. 

Fot. Pixabay

Co podoba się Pani jako ekspertowi w tej zmianie najbardziej, a co najmniej?

Najbardziej pozytywne aspekty to szczególnie obecne w rekomendacjach, wyraźne odrzucenie wysokoprzetworzonej żywności jako podstawy diety, choć jest to niespójne na grafice. Również silniejszy nacisk na białko o wysokiej jakości i regularność jego spożycia, co ma sens w kontekście profilaktyki sarkopenii (związana z wiekiem utrata masy mięśni szkieletowych, ich siły i funkcji – przyp. red.) i problemów metabolicznych czy utrzymania sytości.

W samych zaleceniach związanych z odwróconą piramidą uwzględniono krótkie zalecenia dla różnych grup populacyjnych, w tym wegan i wegetarian, co również uznaję za duży plus. Najmniej korzystne elementy to możliwość błędnej interpretacji odwróconej piramidy jako rekomendacji „więcej mięsa i tłuszczów”, bez jasnego kontekstu jakości i ilości.

Mylące jest także niewystarczające podkreślenie różnic między produktami zbożowymi – brakuje mi oddzielenia produktów o niższym stopniu przetworzenia i korzystnym efekcie zdrowotnym (płatki naturalne, makaron pełnoziarnisty, ryż brązowy), od tych o wysokim stopniu przetworzenia, bogatych w cukry proste (płatki śniadaniowe z dodatkiem cukru i innych substancji, batony zbożowe czy pieczywo tostowe). W ten sposób pomniejszana jest rola pełnoziarnistych produktów zbożowych o wysokiej gęstości odżywczej, które nadal są wartościowym elementem zdrowej diety.

Do czego może doprowadzić zmiana w piramidzie, która Pani zdaniem jest najmniej korzystna?

Największym ryzykiem jest nieprecyzyjne rozumienie odwróconej hierarchii szczególnie przez konsumentów, a jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ aktualny graficzny model stawia zasadne pytanie o jakość produktów, upraszcza przekaz i w praktyce wymaga jasnej edukacji konsumentów. 

Konsumenci mogą uznać, że spożycie mięsa, pełnotłustego nabiału czy tłuszczów zwierzęcych powinno być maksymalizowane bez ograniczeń. Taka interpretacja może prowadzić do nadmiernej podaży kalorii i nasyconych tłuszczów. A przekroczenie limitów tych tłuszczów (>10 proc. energii) czy soli, stanowi potencjalny wzrost ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.

To, co uważam za istotne to fakt, że wskazania nowej piramidy są bardziej elastyczne, co może sprzyjać indywidualizacji żywienia i powinno być interpretowane w kontekście chorób metabolicznych, wieku, poziomu aktywności i stanu zdrowia.

Alicja Jabłońska-KrzywyA
Napisane przez

Alicja Jabłońska-Krzywy

Redaktor Naczelna Focus o Zdrowiu. Medical content creator, ekspertka w obszarze dziennikarstwa wyjaśniającego, digital content marketingu oraz komunikacji. Od wielu lat z pasją tworzy treści, prezentujące odbiorcom trudne zagadnienia zdrowotne w empatyczny sposób. Publikowała na portalu zdrowie.natemat.pl, przez wiele lat związana z branżą farmaceutyczną.